Kim jesteśmy poza? Poza schematami i oczekiwaniami, które nas definiują, poza naszą fizycznością, z której ograniczeń tak ciężko jest się wyrwać, poza życiem i poza śmiercią, do której nieustannie zmierzamy? Kim możemy się stać i jakie światy mogą ukazać się naszym oczom, gdy wejdziemy na ścieżkę tego, co poza nami? Być może właśnie wtedy stajemy się częścią czegoś większego i zaczynamy wypełniać swoje przeznaczenie. Te pytania, choć być może na wieki pozbawione precyzyjnych odpowiedzi, których pragną ludzkie umysły, eksploruje w swojej twórczości Szymon Ćwikliński.

Artysta posługuje się jednocześnie magicznym i realistycznym sposobem obrazowania, swoją wyobraźnią rozszerzając wszystkim nam dobrze znaną rzeczywistość. W jego pracach żyje duch surrealizmu i snów, wybrzmiewa echo literackich przestrzeni Lema, a zarazem plastyczna zmysłowość wizji jego dwóch mistrzów – Beksińskiego i Siudmaka. Ćwikliński nie ogranicza się do jednej formy wyrazu. W jego twórczości media przeistaczają się jedno w drugie: rysunek inspiruje obraz, z obrazu krystalizuje się rzeźba. Wszystkie dzieła łączy niezwykła precyzja i przejmująca energia przedstawianych tematów, jak i samych ruchów ręki artysty. Ćwikliński zaciera granice między rzeczywistością, a fantazją, inspirując się przy tym osobistymi doświadczeniami z pogranicza światów, stanami poza ciałem i sennymi wizjami. Jak sam mówi, jest przekonany o duchowej misji, którą ma do spełnienia jako artysta, a tworząc, wychodzi poza – i wypełnia swoje przeznaczenie.

 

Szymon Ćwikliński – Luna 3

 

Szymon Ćwikliński – Meduza

Jeśli więc zdecydujemy się wyjść poza, co może nas tam spotkać? Prace Ćwiklińskiego sugerują równoległy świat, nie mniej realny niż ten, który znamy. W jego obrazach istotny jest mocny kolor, w rysunkach kreska jest subtelna, jednak niesamowicie wyraźna, nasycona mistycznym niepokojem sennych przedstawień tworzonych z imponującą szczegółowością. Główną inspiracją jest człowiek w połączeniu z naturą i kulturą, wszak nierozerwalnie z nimi związany. Widzimy kobietę z pociągającym wzrokiem, której włosy zmieniają się w pawie pióra; mężczyznę, którego czaszka subtelnie przenika w rzymski amfiteatr; twarz autora zamkniętą w ciele stworzenia przypominającego sfinksa lub drapieżnego lwa. Teoretycznie nierzeczywiste i nierealne, w praktyce prace Ćwiklińskiego pokazują nam to, czego na co dzień nie dostrzega nasze oko – świat pozbawiony granic fizycznych, działający na zasadach wyobraźni, rozszerzoną rzeczywistość subtelniejszą niż ta, którą da się opisać słowami. Pod tą „magiczną” warstwą ukrywa się jednak zawsze coś zaskakująco znajomego – my sami.

 

Szymon Ćwikliński – Tanatos uwalniający duszę, 2017.

 

Szymon Ćwikliński – Gladiator, 2024.

Wychodzenie poza jest całym procesem, a stany przejściowe nie umknęły artystycznemu oku Ćwiklińskiego. Artysta w swoich rzeźbach, tworzonych zazwyczaj w mosiądzu i brązie, bawi się nie tyle formą, co rzeczywistością, zaginając je pod swoje wyobrażenia. W centrum jego rzeźb wciąż pozostaje człowiek, uwikłany mniej lub bardziej świadomie w swoje otoczenie. Nie są to postacie pełne czy dosłowne, a raczej symbole; ich ciała wyginają się, wydłużają, zanikają. Rzeźba „Dusza” przypomina jednocześnie postać w ruchu, jak i czystą energię, balansując na granicy dwóch światów, których bram strzeże znowu „Tanatos”. „Człowiek w centrum” i „Alegoria hazardu” nawiązują za to do kontekstu naszego otoczenia, jego wpływu na nasze życie i odwagi, której potrzebujemy, by wyrwać się z mechanizmów hamujących nasz rozwój.

Szymon Ćwikliński jest odważnym i wnikliwym twórcą, niebojącym się szukać odpowiedzi na największe dylematy życia w równoległych światach, które przenosi do swoich dzieł. Poprzez swoją twórczość zgłębiającą temat sensu ludzkiego istnienia, artysta prowadzi nas poza, na drogę przeznaczenia, które jest echem czegoś większego, co domaga się odkrycia.

Szymon Ćwikliński – Przejście, 2015.